Strategia marketingowa

Jak ustalić priorytety marketingowe na 90 dni, gdy wszystko wydaje się ważne

Gdy wszystko wydaje się ważne, nic nie jest priorytetem. Pokazuję prostą metodę oceny inicjatyw i sposób na rozpisanie planu marketingowego na 90 dni.

Autor: Damian DziergowskiAktualizacja: 7 min czytania

Priorytety marketingowe na 90 dni ustalam w trzech krokach: spisuję wszystkie pomysły, oceniam każdy pod kątem wpływu na wynik, pewności i kosztu, a potem wybieram najwyżej trzy, cztery inicjatywy. W firmach, które już inwestują w marketing, na początek stawiam zawsze te same trzy obszary: pomiar, ofertę ze stroną oraz przechwytywanie popytu, który już istnieje. Wszystko inne trafia na listę „nie teraz” — i to jest najważniejsza część planu.

W skrócie

  • Lista priorytetów ma sens tylko wtedy, gdy obok niej leży lista rzeczy, których świadomie nie robisz.
  • Każdą inicjatywę oceniam w skali 1–5: wpływ na wynik, pewność, że zadziała, i koszt/wysiłek. Wynik = wpływ × pewność ÷ koszt.
  • Pomiar nie konkuruje z innymi pomysłami. Jest warunkiem, żeby ocenić całą resztę.
  • W planie na 90 dni rozpisuję kamienie milowe, nie zadania. Zadania zmieniają się co tydzień, kamienie milowe nie powinny.
  • Postęp raportuję na jednej stronie: co zrobione, co zablokowane, co dalej i jak zmieniają się dwa, trzy wskaźniki biznesowe.

Dlaczego wszystko wydaje się ważne

Lista „ważnych rzeczy” w marketingu rośnie szybciej niż zespół. Nowa strona, SEO, nowy kanał w social mediach, automatyzacja, rebranding, webinar, kampania wizerunkowa, wymiana CRM. Każdy z tych pomysłów ma swojego zwolennika i każdy da się obronić.

Problem nie polega na nadmiarze pomysłów. Polega na tym, że nikt nie zdecydował, który cel biznesowy jest teraz najważniejszy. Bez tego każda inicjatywa wygląda na równie pilną, a zespół i agencje rozkładają energię na dziesięć frontów, z których żaden nie zostaje domknięty.

Dlatego zanim zacznę oceniać pomysły, ustalam jedno zdanie: co ma się zmienić w firmie za 90 dni. Na przykład „więcej zapytań od firm z naszej grupy docelowej przy tym samym budżecie” albo „wyższa marża ze sprzedaży online, nawet kosztem przychodu”. Jedno zdanie, jeden kierunek. Dopiero do niego przykładam pomysły.

Prosta metoda: wpływ × pewność ÷ koszt

Każdą inicjatywę oceniam w trzech wymiarach, w skali od 1 do 5:

  • Wpływ na wynik — jak mocno ta rzecz może przesunąć cel na najbliższe 90 dni. Nie zasięg, nie „widoczność marki”, tylko wynik.
  • Pewność — na ile wiem, że to zadziała. Mam dane, wcześniejsze testy, jasny mechanizm? Czy to raczej przeczucie?
  • Koszt/wysiłek — pieniądze, czas zespołu, zaangażowanie zarządu, zależności od innych działów. Im wyższa ocena, tym drożej.

Wynik liczę prosto: wpływ × pewność ÷ koszt. Nie chodzi o precyzję. Chodzi o to, żeby rozmowa o priorytetach przestała być rozmową o tym, kto mówi głośniej.

Przykład (hipotetyczny, dla firmy usługowej B2B):

InicjatywaWpływPewnośćKosztWynik
Kampania w wyszukiwarce na frazy z wyraźną intencją zakupu4428,0
Przebudowa strony głównej usługi pod zapytania5335,0
Sekwencja e-mail dla leadów, które nie odpowiedziały handlowcowi3324,5
Rebranding2250,8
Nowy kanał w social mediach3140,75

Z takiej tabeli od razu widać, że kampania na frazy z intencją zakupu i strona ofertowa idą pierwsze, a rebranding i nowy kanał czekają. Nie dlatego, że to złe pomysły. Dlatego, że w tym kwartale dają najmniej w stosunku do wysiłku.

Dwie uwagi. Oceny to osąd, nie pomiar, więc warto robić je w kilka osób i porównać wyniki. A jeśli jakaś inicjatywa ma wysoki wpływ, ale niską pewność, nie skreślam jej — zamieniam ją na mały test z jasnym kryterium sukcesu.

Co zrobić najpierw

1. Pomiar

Jeśli nie wiesz, które działania przynoszą klientów, nie ocenisz żadnego priorytetu. Sprawdzam, czy konwersje są poprawnie zliczane, czy leady trafiają do CRM razem ze źródłem, czy sprzedaż oznacza, które zapytania były wartościowe, i czy dane z platform reklamowych da się zestawić z tym, co faktycznie wpłynęło na konto. Dlatego pomiaru nie wpisuję do tabeli. Jest warunkiem, a nie jedną z opcji.

2. Oferta i strona

Ruch można kupić. Decyzji klienta nie. Jeśli strona nie mówi jasno, co firma sprzedaje, komu, dlaczego warto i co zrobić dalej, każda złotówka wydana na reklamę pracuje gorzej. Poprawa oferty i strony docelowej podnosi skuteczność wszystkich kanałów naraz.

3. Przechwytywanie istniejącego popytu

Zanim zacznę budować nowy popyt, upewniam się, że firma zbiera ten, który już jest: ludzi, którzy szukają rozwiązania, porównują dostawców albo wpisują nazwę marki. Kampanie w wyszukiwarce na frazy z intencją zakupu, widoczność na zapytania o kategorię, szybka obsługa zapytań. To zwykle najkrótsza droga od wydatku do przychodu.

Budowanie świadomości i nowe kanały mają swój czas. Przychodzi on wtedy, gdy trzy powyższe obszary działają.

Czego nie robić w tych 90 dniach

  • Nie uruchamiać kilku nowych kanałów jednocześnie. Jeden test z jasnym kryterium, nie pięć.
  • Nie zmieniać celu w połowie kwartału, chyba że zmieniła się sytuacja firmy, a nie nastrój na spotkaniu.
  • Nie skalować budżetu przed naprawą pomiaru. Więcej wydatków na niepewnych danych to szybsza droga do złych decyzji.
  • Nie oceniać wyników po dwóch tygodniach. Część działań potrzebuje czasu, żeby zebrać dane.
  • Nie przypisywać jednej inicjatywy trzem osobom. Każdy priorytet ma jednego właściciela.

Jak rozpisać plan marketingowy na 90 dni

Plan rozpisuję w blokach tygodniowych, ale na poziomie kamieni milowych. Kamień milowy to stan, który da się sprawdzić: „formularz przekazuje źródło leada do CRM”, a nie „praca nad CRM”.

TygodnieKamień milowyJak sprawdzić
1–2Cel na 90 dni, ocenione inicjatywy, lista „nie teraz”, właścicieleZarząd zatwierdził jedną stronę z priorytetami
3–4Pomiar działa, jest punkt odniesieniaLeady i sprzedaż widoczne w CRM ze źródłem, wskaźniki z ostatnich tygodni spisane
5–8Nowa wersja strony ofertowej i kampanie przechwytujące popyt działająStrona opublikowana, kampanie zbierają dane na poprawnym pomiarze
9–11Pierwsze wnioski i korektyDecyzja: co skalujemy, co poprawiamy, co wyłączamy
12–13Przegląd kwartału i priorytety na kolejne 90 dniRaport końcowy i nowa lista priorytetów

Zadania wewnątrz tygodni zmieniają się często. Kamienie milowe powinny być stabilne. Jeśli któryś przesuwa się o więcej niż dwa tygodnie, to sygnał do rozmowy, a nie do cichego przesunięcia całego planu.

Jak raportować postęp

Raport z planu na 90 dni ma odpowiadać na dwa pytania: czy robimy to, co ustaliliśmy, i czy to zmienia wynik. Dlatego dzielę go na dwie części.

Postęp prac — co tydzień, kilka linijek: co zostało zrobione, co jest zablokowane i przez kogo, co jest następne. Przy każdym priorytecie prosty status: zgodnie z planem, zagrożone, opóźnione.

Wynik — co miesiąc, dwa, trzy wskaźniki powiązane z celem kwartału, zawsze w porównaniu z punktem odniesienia z tygodni 3–4. Na przykład liczba zakwalifikowanych zapytań, koszt pozyskania klienta, przychód z nowych klientów. Bez wyświetleń i kliknięć.

Jeśli firma ma już stały raport dla zarządu, plan na 90 dni powinien być jego częścią, a nie osobnym dokumentem. Jak taki raport zbudować, opisuję w tekście o tym, jakie dane pokazywać w dashboardzie marketingowym dla zarządu.

Najczęstsze pytania

Dlaczego 90 dni, a nie rok?

Rok to horyzont strategii. 90 dni to horyzont, w którym da się realnie zaplanować prace, zobaczyć pierwsze efekty i skorygować kurs. Szczegółowy plan roczny w marketingu łatwo rozjeżdża się z rzeczywistością, a kwartał wymusza regularną weryfikację.

Ile priorytetów to za dużo?

Jeśli zespół lub agencja nie potrafi wymienić priorytetów z pamięci, jest ich za dużo. Trzy, cztery inicjatywy na kwartał to rozsądny limit, gdy obok trwa bieżąca obsługa kanałów. Reszta czeka na liście „nie teraz”.

Co zrobić, gdy zarząd chce wszystkiego naraz?

Pokazać tabelę z oceną i zapytać, co wypada, jeśli coś nowego ma wejść. Każdy dodatkowy priorytet kosztuje czas i budżet, a tabela sprawia, że ten koszt staje się widoczny. Decyzja zostaje po stronie zarządu, ale jest świadoma.

Czy plan na 90 dni zastępuje strategię marketingową?

Nie. Strategia mówi, gdzie firma chce być i dlaczego, a plan na 90 dni — co konkretnie robimy teraz, żeby się tam zbliżyć. Różnicę rozpisałem w tekście o tym, czym strategia marketingowa różni się od planu.

Jeśli lista pomysłów jest długa, a nikt nie potrafi powiedzieć, które trzy rzeczy zrobić najpierw, problem zwykle nie leży w wykonaniu, tylko w braku decyzji. Taką decyzję warto podjąć na podstawie diagnozy, a nie przeczucia — od tego zaczyna się strategia marketingowa. Jeśli kierunek jest jasny, ale potrzebujesz kogoś, kto pomoże ułożyć priorytety i utrzymać rytm przez cały kwartał, porozmawiajmy o konsultacjach marketingowych.

Damian Dziergowski, strateg marketingowy

O autorze

Damian Dziergowski

Strateg marketingowy, CEO i założyciel Double Digital

Pomagam firmom, które już inwestują w marketing, połączyć strategię, performance, SEO i dane w jeden system — tak, żeby marketing prowadził do sprzedaży i marży, a nie tylko do dobrych raportów.

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji.

Artykuł opisuje zasady. Jeśli chcesz sprawdzić, jak wyglądają w Twojej firmie, zacznijmy od krótkiej rozmowy.